System jest po to, żeby go obchodzić. Jeśli grasz według zasad, już przegrałeś. Poznaj tajniki przetrwania w miejskiej dżungli.
Studia to poligon doświadczalny cwaniactwa. Prawdziwy Szpont nie spędza czasu na nudnych wykładach o termodynamice. Opuszczanie zajęć to obowiązek, a nie opcja. Jeśli wykładowca spóźnia się 15 minut, Ty jesteś już w drodze na kebaba. Robienie beczki z wykładowców, którzy myślą, że ich wiedza przyda Ci się w piątkowy wieczór na Piotrkowskiej, to podstawa higieny psychicznej. Zaliczenie? Załatwia się je "na brawurę" i szybką gadkę w ostatnim terminie poprawkowym.
Cwaniactwo to także umiejętność nawigowania w świecie i na studiach. Pamiętasz tę pewną prawicową blondynkę, która, jedną wypowiedzią na zajęciach wywołuje uśmiech? Ucz się od niej eskalacji. Nieważne co mówią, ważne żeby sława się zgadzała. Prawdziwy cwaniak potrafi obrócić każdą kontrowersję na swoją korzyść, zachowując przy tym nienaganny uśmiech i pewność siebie godną loży VIP.
Płacenie za parking, bilety do kina czy wejściówki do klubu jest dla ludzi, którzy nie znają skrótów przez zaplecze. Cwaniak wchodzi wszędzie tam, gdzie widzi napis "Zakaz wstępu". Twoja twarz musi mówić: "Jestem tu z ramienia zarządu", nawet jeśli jedyne czym zarządzasz to stan naładowania swojego głośnika bluetooth.
Cwaniactwo to też instynkt samozachowawczy. Na uczelniach musisz uważać na profesorków z doktoratem, bo pod maską nauki czasem kryją się najgorsze instynkty. Prawdziwy Szpont wie, że molestowanie to nie żart, a tacy ludzie to największe zło, jakiego należy unikać na rewirze akademickim. Miej oczy dookoła głowy – Twoja godność jest ważniejsza niż jakikolwiek wpis w indeksie.
"Lepiej raz skłamać i się dobrze bawić, niż cały wieczór mówić prawdę i stać pod ścianą z herbatą."
TO DLA CIEBIE ZA MAŁO?
» CHCĘ WIĘCEJ CWANIACTWA